Kawa parzona
Kawa parzona inaczej kawa zalewana, czyli po prostu wsypana do kubka lub dzbanka i zalana gorącą wodą, wciąż pozostaje jedną z najpopularniejszych metod parzenia w polskich domach – i wcale nie musi oznaczać fusowatego kompromisu.
Klucz do smaku leży w trzech rzeczach: świeżości ziarna, właściwej temperaturze wody i rozsądnym stosunku kawy do wody. Gdy te elementy się zgadzają, zwykłe zalewanie kubkiem potrafi zaskoczyć czystością i intensywnością smaku – często bardziej niż kawiarka czy tani ekspres przelewowy.
Najlepsze efekty daje arabika specialty palona w ciągu ostatnich 3–6 tygodni. Im jaśniejsze palenie, tym wyraźniejsze nuty owocowe i kwiatowe; im ciemniejsze – tym więcej czekolady, karmelu i wyraźnej goryczki. Najczęściej wybieraną opcją w 2026 roku pozostaje palenie średnie lub średnio-ciemne – uniwersalne i wybaczające drobne błędy.
Woda powinna mieć 90–94 °C, czyli chwilę po zdjęciu czajnika z kuchenki. Wrzątek 100 °C niszczy najdelikatniejsze aromaty i wyciąga nieprzyjemną gorycz. Proporcja najczęściej spotykana to 1:15–1:16, czyli około 12–15 g kawy na 200–240 ml wody. To mniej więcej płaska łyżka stołowa + czubata łyżeczka albo jedna solidna, czubata łyżka na zwykły kubek.
Mielenie ma tu szczególne znaczenie – im grubsze, tym mniejsze ryzyko nadmiernej ekstrakcji i goryczy. Najlepszy kompromis to mielenie zbliżone do grubości soli kuchennej morskiej. Zbyt drobne sprawia, że kawa robi się mętna i gorzka w ciągu 3–4 minut; zbyt grube – wodnista i kwaśna.
Technika jest banalna: wsypać kawę, zalać wodą w dwóch etapach (najpierw 30–40 ml na „blooming”, czyli wstępne uwolnienie gazów, poczekać 30 sekund, potem dolać resztę), delikatnie zamieszać łyżeczką i zostawić na 3,5–4,5 minuty. Im dłużej stoi, tym więcej smaku przechodzi do naparu, ale po 5–5,5 minuty zwykle zaczyna robić się już płasko-gorzka.
Wielu pijących po prostu pije z fusami – i to wcale nie jest zły wybór, jeśli ktoś lubi pełniejszy, oleisty charakter. Inni po 4 minutach przelewają napar przez drobne sitko kuchenne albo przez papierowy filtr do herbaty – wtedy otrzymują klarowny, zaskakująco czysty kubek.
Kawa zalewana nie pretenduje do miana „najlepszej metody na świecie”, ale w kategorii „maksymalny smak przy zerowym nakładzie sprzętu i czasu” wygrywa do dzisiaj. Wystarczy dobry kubek, świeżo zmielona kawa i odrobina uwagi przy temperaturze – a różnica w stosunku do torebki z dyskontu jest ogromna.