Koszyk

French press

French Press – klasyczny tłok, który daje najpełniejszy smak kawy

W 2026 roku French Press (inaczej zaparzacz tłokowy lub cafetière) pozostaje jedną z najpopularniejszych i najbardziej lubianych metod parzenia kawy w polskich domach – zwłaszcza na Śląsku, gdzie ceni się prostotę, dużą ilość naparu i ten charakterystyczny, gęsty, oleisty charakter. To urządzenie wymyślone we Francji w latach 20. XX wieku, a udoskonalone później, wciąż wygrywa w kategorii „maksymalny smak przy minimalnym wysiłku”.

Zasada działania jest banalnie prosta: wsypujesz grubo zmieloną kawę do szklanego (lub stalowego) dzbanka, zalewasz gorącą wodą, mieszasz, czekasz 4 minuty i powoli naciskasz tłok z sitkiem – to oddziela fusy od naparu. W efekcie dostajesz kawę pełną body, z naturalnymi olejami i drobinkami, które nadają jej aksamitną konsystencję i intensywny smak. To metoda immersyjna, w której kawa ma najdłuższy kontakt z wodą, więc wyciąga najwięcej aromatów – od czekoladowo-orzechowych nut ciemnych palen po owocowe eksplozje jasnych specialty.

Najlepsze efekty daje arabika średnio-ciemno lub ciemno palona, choć eksperci specialty coraz częściej polecają też jasne palenia – wtedy French Press pokazuje zaskakującą klarowność owoców i kwiatów, mimo osadu. Proporcja klasyczna to 1:15–1:16 (np. 60 g kawy na litr wody), mielenie na grubość morskiej soli kuchennej (zbyt drobne = gorycz i dużo fusów w kubku). Woda 92–96 °C – nie wrzątek, bo wyciągnie nadmierną gorycz. Czas parzenia 4 minuty to optimum; niektórzy (jak James Hoffmann) proponują wersję bez mieszania po zalaniu lub z delikatnym „bloomingiem” dla lepszego uwolnienia gazów.

W 2026 roku topowe modele to Espro P3/P6/P7 (najmniej fusów dzięki podwójnemu filtrowi), Bodum Chambord (ikona designu i niezawodność), Fellow Clara (izolowana stal, elegancka), Timemore U czy Starke Pro – w Polsce dostępne od 100 do 400 zł. Te droższe mają lepszy tłok, podwójne ścianki i mniej osadu, co zbliża smak do czystszego przelewu, ale zachowuje pełnię.

W porównaniu do Aeropressu French Press wygrywa objętością (łatwo zrobić 0,5–1 litr naraz), prostotą i tym „prawdziwym” kawowym feel’em z olejami – choć przegrywa czystością naparu i szybkością (Aeropress jest szybszy i mniej fusowaty). Dla wielu osób to właśnie French Press zostaje numerem jeden na leniwe poranki czy wieczorne spotkania.

Jeśli lubisz kawę mocną, gęstą i bez kombinowania – French Press to twój wybór. Wystarczy dobry młynek, świeża kawa i 4 minuty cierpliwości, a kubek smakuje jak z dobrej kawiarni.